10 najpiękniejszych chwil w życiu miłośnika wina

Moje najpiękniejsze chwile to w większości ‘pierwsze razy’ z winem, które wyryły się w moim sercu bardzo głęboko. Gdy zaczynałam winną przygodę byłam jak biała karta, czysta i NIEwinna. Przez kolejne lata skrzętnie ją zapisywałam nowymi doświadczeniami, wiedzą, marzeniami a później również wspomnieniami. Każde nowe doświadczenie, każde nowe zdobyte informacje, każda nowa znajomość czy nowe miejsce zapisało się na kartach pamięci i nie ma takiej siły, która mnie ich pozbawi.

Lista kolejnych marzeń winnych robi się dłuższa, szans na gromadzenie najpiękniejszych chwil w życiu przybywa, a ja wciąż brnę w ten sen i długo jeszcze w nim zostanę

Czas na top ten najpiękniejszych chwil w życiu miłośnika / miłośniczki wina, jaką zdecydowanie jestem. Gotowi?

 

  1. Gdy po raz pierwszy odwiedzasz region winiarski, winiarnię i piwnicę z winem.

Pierwsze spojrzenie na winnice, pierwsze wyraźne bicie serca i wiesz, że już się nie wywiniesz. Pierwsze wejście do winiarni i czujesz, jak głowę zalewają miliony pytań. Tylko kto ci na nie odpowie? Pierwsza wizyta w piwnicy z beczkami wina i zastanawiasz się, jak to możliwe, że wciąż jeszcze tu są. Wiesz, o czym mówię, prawda?
Ja tak miałam. Oj, jak dokładnie pamiętam wszystkie zapachy, dźwięki i obrazy! Jedno z najwspanialszych doświadczeń, jakie miałam w życiu. Zauroczenie, zainteresowanie, zafascynowanie, miłość od samego początku. Mam tak do teraz. Jak tylko wkraczam na nieodkryte jeszcze tereny nowej winnicy, nowego chateau czy bodegi, od razu rozpala się we mnie żądza posiadania, żądza spróbowania tego, co właśnie obserwuję, żądza poznania historii i człowieka, które kryją się za etykietą wina. Nieskończona żądza, która rozpala od środka i której nigdy nie mam dość.

WineLady_10najpiekniejszychchwilBdx1

 

  1. Gdy pijesz wino ze swojego własnego rocznika.

I nie ważne, czy wino jest drogie, czy nie (choć zazwyczaj, wierz mi, jest drogie) – pijesz wino, które zostało wyprodukowane w roku Twoich narodzin. W tym samym roku! Może nawet w tym samym momencie, gdy się rodziłeś, odbywały się zbiory winogron, z których to wino zostało stworzone. Jest ono dokładnie takie ‘stare’ jak Ty.

Uwierz mi też, że nie ma znaczenia, czy wino jest dobre czy nie. Nie zauważasz tego. Pijesz kilkadziesiąt lat swojego własnego życia, pijesz swoje dzieciństwo, pijesz swoje młodzieńcze lata i pijesz swoją dorosłość. Pijesz samego siebie i czujesz to całym sobą. Bardzo wyraźnie, bardzo głęboko. Na zawsze.

WineLady_10najpiekniejszychchwil (21)

 

  1. Gdy pijesz wina z roczników swoich bliskich oraz dat, o których pamięta świat.

To, że spróbowałam wina ze swojego rocznika to jedno, ale roczniki narodzenia moich rodziców czy wojen światowych, to dopiero było coś! Jedno pochylenie się nad kieliszkiem i przed oczami pojawiło się całe życie moich wspaniałych rodziców. Pojawiła się wdzięczność i serce wypełniła fala miłości, a po policzku spłynęła łza, której nawet nie starałam się powstrzymać. To dla tych momentów warto żyć.

Jeden łyk i poczułam strach ludzi, którzy walczyli podczas wojny. Poczułam ich lęki, radości i smutki, poczułam ich siłę i oddanie, poczułam wiarę i poczułam nadzieję. Poczułam miłość i zrozumienie. Wszystko to zamknięte w jednej kropli. Niesamowite!

WineLady_wineFrom1914

 

  1. Gdy pijesz wino starsze, niż możesz sobie wyobrazić.

Nie miałam wielkich oczekiwań podczas tegorocznej wizyty w Australii. Cieszyłam się szansą, jaką otrzymałam od losu i cieszyłam się każdą możliwością odwiedzenia winnicy czy winiarni, jaka pojawiła się na mojej drodze. Ale nawet ja, z całymi moimi zasobami kreatywności, nie mogłam sobie wyobrazić, że ktoś ofiaruje mi COŚ tak niesamowitego, że aż nieprawdopodobnego; że ktoś zapyta, czy chcę spróbować wina stworzonego sto lat przed moimi narodzinami..

Smakowało jak syrop wydrążony z Matki Ziemi, zachowany w cudownym stanie od ponad stu lat. Wino z 1884 roku, najstarsze, jakie kiedykolwiek próbowałam. Wciąż nie dociera do mnie, jakie szczęście mnie spotkało. Piłam 131 lat historii świata!! 1884 rok. Wciąż nie dowierzam.

WineLady_10najpiekniejszychchwil (23)

 

  1. Gdy wygrywasz swoją pierwszą butelkę wina.

Zwłaszcza, gdy dzieje się to podczas tak ważnej uroczystości, jak Bordeaux Oxygene, które skupia w sobie młode pokolenie najważniejszych francuskich winiarzy i producentów wina, a nagrodą jest nie byle jaka butelka wina, tylko podwójny magnum stworzony przez samego Michela Rollanda.

Wielgachna butelka wciąż oczekuje na szczególną okazję, zajmując mnóstwo miejsca w mojej piwniczce. Czasem ją odwiedzam, czasem z nią rozmawiam, czasem mam ochotę ją otworzyć, spróbować tajemnice, jakie w sobie kryje. Magia.

WineLady_10najpiekniejszychchwil-(6)

 

  1. Gdy Twój idol podpisuje dla Ciebie swoją (Twoją!) książkę.

I nagle okazuje się, że ten idol jest tylko człowiekiem, że lubi tą samą wegetariańską sałatkę co ja, że śmieje się z moich żartów i że możemy sobie pogadać tak zwyczajnie, po ludzku. Jest człowiekiem, z krwi i kości, a nie tylko ikoną winiarskiego świata i „kolesiem z magazynów”. I choć jego winna droga jest tysiące kilometrów dłuższa od mojej, to mamy coś wspólnego, mamy pasję, o której możemy rozmawiać godzinami; mamy doświadczenia i wiedzę, którymi się wymieniamy; mamy szacunek wzajemny, bez względu na wiek.

I on traktuje mnie jak równą sobie, choć ja nigdy nie odważyłabym się do niego porównywać. I on słucha tego, co mam do powiedzenia o winie, to on chce wiedzieć, dlaczego to konkretne wino mi smakuje i co ja o nim myślę. To on mówi, abym kontynuowała moją przygodę winną, bo dobrze się czyta Wine Lady. On, Hugh Johnson, jest niesamowity; a ja nigdy nie zapomnę jak się czułam, gdy po raz pierwszy uścisnął mi dłoń i powiedział, że to dla niego zaszczyt w końcu mnie poznać…

WineLady_10najpiekniejszychchwil (18)

 

  1. Gdy po wielu nieudanych próbach nagle zaczynasz dostrzegać ‘słońce w kieliszku’.

I truskawki, i brzoskwinie, i biały pieprz, i wanilię. A później zaczynasz odróżniać państwa i regiony, w których wino powstaje. I jesteś w stanie określić rocznik, w którym wino zostało wyprodukowane. A później, gdy masz na swojej liście odpowiednią ilość degustacji z danego regionu, zaczynasz dostrzegać niuanse charakterystyczne dla poszczególnych producentów.

I wtedy wiesz, że posiadasz coś, czego nie nauczysz się z książek: doświadczenie. I nikt ci tego nie odbierze. Nigdy.

WineLady_10najpiekniejszychchwil (8)

 

  1. Gdy pijesz wino, które zmienia cała twoją wizję i nagle zaczynasz rozumieć całym swoim sercem i duszą, co naprawdę znaczy WINO.

W moim przypadku stało się to długo po tym, jak już byłam „w winie” – a przynajmniej na początku tak mi się zdawało, że w nim byłam. Miałam pewien poziom wiedzy, miałam pewne doświadczenie, na ścianie wisiały certyfikaty ukończonych kursów, miałam już na swoim koncie niemałą ilość zdegustowanych win, ale dopiero ten moment uświadomił mi, że tak naprawdę stałam gdzieś z boku. Tak naprawdę nie było mnie w środku, nie doświadczałam sercem, nie wzbogacałam duszy. Jedna butelka wina, jedna historia, a tak wiele może zmienić!

Stało się to nagle, poruszyło niebo i ziemię i dało do myślenia. Objęło sobą ludzi, których szanuję i których kocham; ludzi, którzy mnie fascynują. Jedno wino. Zupełnie inny wymiar.

O mojej ‘huraganowej’ historii pisałam już wcześniej, możecie o niej przeczytać tutaj. A notę degustacyjną wina „Hurricane” znajdziecie tutaj. To ‘Hurricane’ mnie zmienił. Na lepsze.

WineLady_TheHurricane2_MarkHoddy

 

  1. Gdy udaje ci się bezpośrednio doświadczyć winnicy i winiarni.

A do egzaminów nie musisz się uczyć, bo masz doświadczenie. Nie korzystasz dłużej z metody „4Z” (Zapisz, Zapamiętaj, Zdaj, Zapomnij), gdyż korzystasz ze wspomnień. I nie zrozum mnie źle, uwielbiam czytać książki i z dumą dodam, że kilkukrotnie zawyżam średnią krajową czytelnictwa polskiego. A co najważniejsze, nie zamierzam przestawać, bo kocham czytać i temat wina w książkach mnie kręci; wracam do nich co jakiś czas dla odświeżenia pamięci. Ale to, czego się nauczyłam przez ROBIENIE, to już zawsze będę umieć.

Dlatego właśnie tak chętnie odwiedzam winiarnie. Dlatego poprosiłam o możliwość poczucia winnicy. Dlatego zawsze, gdy mam możliwość, pomagam innym, chociaż na chwilę, ale wchodzę w ich świat i odczuwam. Doświadczam.

WineLady_10najpiekniejszychchwil (25)

Jak bardzo te niby czyste uczucia są prawdziwe? Jak bardzo są one zgodne z rzeczywistością? Oczywiście przekonujemy się, gdy już ją zdobędziemy, gdy otworzymy, wlejemy do kieliszka i spróbujemy. Wtedy dopiero otwieramy oczy i … zaczynamy oceniać. Czasem zderzenie z rzeczywistością przekracza nasze oczekiwania, czasem jest dokładnie takie jak sobie wyobrażaliśmy, a, niestety często, jest przykrą niespodzianką. Jak bardzo wtedy nasze oczekiwania stają się naszymi własnymi wrogami, psującymi piękno chwili? Jak bardzo smuci nas rozczarowanie, bo butelka, która kosztuje więcej niż nasz samochód, nie smakuje tak jak sobie to wyobrażaliśmy? Jak bardzo to rozczarowanie wpływa na nasze całościowe emocje związane z tym konkretnym winem? Czy za miesiąc wciąż będziemy pamiętać wieloletnią ekscytację etykietą, o której marzyliśmy? Czy w pamięci pozostanie tylko „eee tam, wcale nie było warte swojej ceny”? Bo to właśnie wydaje mi się być problematyczne – nie ta biedna butelka z winem, która istniała sobie wtedy, istnieje teraz i będzie istnieć jeszcze przez lata. Problemem jest to, co i jak my o tym myślimy, jak postrzegamy, jak bardzo negatywni/pozytywni jesteśmy i jak łatwo (trudno?) przychodzi nam akceptowanie rzeczywistości. Te i inne pytania można sobie zadawać w kółko, a wiele z nich pozostanie bez odpowiedzi. Lubię swoje wyobrażenia, ale nie zawsze cieszy mnie ich zestawienie z rzeczywistością. Chociaż i to na swój sposób jest piękne. Z drugiej strony nie ma w tym przecież nic złego! Mieć marzenia, mieć pragnienia i mieć z tym związane emocje. Nie ma nic złego w trzymaniu zdjęcia najdroższej na świecie butelki wina na pulpicie, czy też wycinaniu win o najwyższych notach ze światowych magazynów winiarskich i przypisaniu ich do naszej tablicy korkowej, do tablicy marzeń winnych.

 

  1. Gdy uświadamiasz sobie, że twoja pasja stała się twoim życiem.

Gdy rozglądasz się wokół i masz łzy wdzięczności w oczach. Gdy nie musisz niczego zmieniać, naprawiać, poprawiać, bo wszystko jest piękne. Tak po prostu.

WineLady_10najpiekniejszychchwil (16)WineLady_10najpiekniejszychchwil (9)A jak wygląda Wasza lista Top Ten? Których chwil nie zapomnicie? A może Wasze serce już cieszy się na to, co Was spotka niedługo? Podzielcie się ze mną Waszymi najpiękniejszymi chwilami w komentarzach.

Pragnę podziękować Uli za zorganizowanie tego wyzwania blogowego, które pozwala mi i setkom innych piszących wyzwolić swoje kreatywne moce. Wpadła mi też do głowy myśl, że w tym samym momencie, w którym ja piszę o swoich 10ciu chwilach, Wy, moje drogie, również piszecie swoje wyzwaniowe posty, wlewacie w nie wiele swoich uczuć i wspominacie to, co było piękne. Co, mam nadzieję, nadal jest. Powodzenia i miłej lektury w poniedziałek dla nas wszystkich!

  • Cieszę się, że trafiłam do Ciebie dzięki wyzwaniu Uli. Stworzyłaś wspaniałe miejsce. Kocham wino, ale tak naprawdę nic o nim nie wiem. Wspaniała pasja, a miejsce w którym mieszkasz musi być cudowne.
    Zawsze marzyłam żeby odwiedzić winnice. Jak na razie udało mi się je tylko oglądać z okna samochodu. Ale plan mam więc kiedyś go zrealizuję.

    • Monika,
      dziękuję za komentarz!
      Cieszę się, że Ci się u mnie podoba :)
      Jak tylko będziesz miała możliwość pojechać na winnice to jedź, naprawdę warto :) Powodzenia w realizacji planu!
      Ela – Wine Lady

      PS wiesz, że również w Polsce są winnice? Może się okaże, że są gdzieś niedaleko Ciebie i zrealizujesz swój plan szybciej niż myślisz? :)

  • Wow! Jestem pod wrażeniem bloga i tych 10 wymienionych przeżyć. Niesamowicie interesujące. Chciałabym się kiedyś chociaż trochę znać na winach. Kojarzy mi się to trochę luksusowo, trochę elitarnie.

    • Ewa,
      Miło mi, że tu zajrzałaś!
      Wino może i się wydaje ‚luksusowe’, ale wcale aż takie luksusowe nie jest :) Tzn drogie wina tanie nie są, ale jak mawiał mój tutor – drogich win się nie kupuje, je się degustuje u kogoś :))) Zapraszam Cię serdecznie do lektury, to jest dobre miejsce, aby się więcej o winach dowiedzieć :)
      Pozdrawiam gorąco z upalnego Bordeaux!

  • Fiuuu. Bynajmniej nie podzielam Twojej pasji, ale jestem zachwycony Twoim wpisem i nareszcie zrozumiałem, dlaczego ludzie mogą żyć winem. Dziękuję Ci za ten wpis :)

    • Cześć Marcin!
      Dziękuję za komentarz i cieszy mnie, że tak na Ciebie wpłynął :)
      Zapraszam do dalszej lektury – nigdy nie wiadomo, kiedy „bynajmniej nie podzielam Twojej pasji” zamieni się w „wow, nawet nie wiem kiedy zacząłem interesować się winem” :) Pozdrawiam!

      • Haha, coś w tym jest :)) Piszesz bardzo wciągająco, więc…

        • :) Dziękuję! Zajrzyj więc do dzisiejszego postu :)
          kolorowego dnia! ;)

  • Widać pasję bijącą z tego wpisu. Nie będziemy kręcić, nie przepadamy za alkoholem, ale wina z rocznika naszych urodzin byśmy się napiły.

    • Dziękuję Wam bardzo! Mam nadzieję, że kiedyś będziecie miały okazję wypić swój ‚vintage’ :) Pozdrawiam!