Bordeaux Oxygene – get lucky!

Remont trwa, a ja otwieram kolejne kartony, porządkuję rzeczy i znajduję winne cudeńka, o których zdążyłam już częściowo zapomnieć. A o niektórych nie tylko warto, ale i trzeba pamiętać. Wracam więc wspomnieniami do niesamowitego dnia, w którym ktoś zapisał mi w gwiazdach szansę na szczęśliwy dzień, a ja w to głęboko uwierzyłam. Czy było warto?

BordeauxOxygene2014_MH_WineLady_web

Bordeaux Oxygene 2014

Kwiecień. Jeden lub dwa dni po tygodniowej degustacji En Primeurs. Jedziemy do miasta, po drodze zatrzymując się na kieliszek czerwonego wina. Pomimo zmęczenia nastroje dopisują, wymieniamy ze sobą i innymi mnóstwo uśmiechów i miłych słów. Pogoda w Haut-Medoc, jak zwykle, gdy akurat tam jestem, nieciekawa – ulewa i wiatr. Zimnica. A przed nami jeszcze kawałek drogi.

BordeauxOxygene2014_wines_MH_WineLady_web

BO2 – i do degustacji i do picia (fot. MH)

Centrum Bordeaux zakorkowane, wokół same jednokierunkowe ulice ze znakami ‘zakaz wjazdu’, a GPS uparcie każe skręcić w lewo. M. jest już tylko kłębkiem nerwów rzucającym piorunami na prawo i lewo. Ja siedzę rozbawiona, bo szalenie bawią mnie zestresowani kierowcy. Tylko zazwyczaj obserwuję ich z bezpiecznej odległości. Zatrzymujemy się na pierwszym lepszym parkingu. M. oświadcza, że dalej idziemy pieszo i wręcza mi moją walizkę. Ja już nieco mniej, ale wciąż rozbawiona, drepczę w poszukiwaniu hotelu, próbując utrzymać parasolkę nad głową; bo jak każda kobieta uwielbiam spacerować w szpilkach i krótkiej kiecce, gdy wokół wichura i ulewa… Mówię sobie „Laska, to twój szczęśliwy dzień, wyluzuj” i czuję się odrobinę lepiej.

MamaShelterHotelPicMH_web

Hotel Mama Shelter – dziwne, ale zarazem ciekawe miejsce (fot. MH)

Po chwili odpoczynku w przezabawnym hotelu Mama Shelter ruszamy na imprezę. Nigdy wcześniej nie słyszałam o BO2, a teraz, dzięki uprzejmości znajomego, jestem na zamkniętej imprezie, wśród niesamowitych osób, których połączyły przyjaźń, pasja do wina i chęć stworzenia czegoś więcej, niż tylko zwyczajnego wina w zwyczajnym Bordeaux. Nawet miejsce, w którym odbywa się event jest inne – pełne pozytywnej energii, artystycznych ozdób, kolorowych świateł i wina, jakie pijam tylko od święta. Albo jakiego nie pijam w ogóle. Chińskie ciasteczko z wróżbą przepowiada mi same wspaniałości i czuję się dzięki niemu jeszcze lepiej. Północ coraz bliżej.

BordeauxOxygene_party_MH_WineLady_web

BO2 – świetna impreza ze świetnymi ludźmi w świetnej atmosferze (fot. MH)

Nadchodzi moment loterii wizytówkowej. Za chwilę Sylvie i Jean Antoine wręczą szczęściarzowi nagrodę, którą okazuje się być magiczne drewniane pudełko. Mówię sobie „Laska, to twój szczęśliwy dzień, poczuj to całą sobą”, uśmiecham się i zamykam oczy. W głośnikach rozbrzmiewa nazwisko jakiegoś mężczyzny i wszyscy wokół biją brawo. Wracam do rozmowy z Severine i Emilie, ale przeczucie „szczęśliwego dnia” nie znika, tylko odbija się echem w mojej głowie. Głośniej i głośniej.

Chwilę później przedzieram się z pustym kieliszkiem w stronę baru, gdy nagle widzę, jak roześmiana Sylvie macha moją wizytówką. Podchodzę bliżej i z uśmiechem pytam, o co chodzi, a ona wykrzykuje coś po francusku do mikrofonu. Nagle wszyscy zaczynają się na mnie gapić, ktoś zabiera mi kieliszek, ktoś inny bierze pod rękę i prowadzi na ‘scenę’. Stoję i patrzę na tłum, kompletnie zdezorientowana. I nagle słyszę „Ela, wygrałaś!” – to Panos, śmieje się głośno bijąc brawo. Jean Antoine wręcza mi drewniane pudło (ciężkie jak jasna choinka!) i ludzie zaczynają robić zdjęcia, podchodzić, gratulować.. Jeszcze chwilę temu znałam tylko kilka osób, teraz nagle znam wszystkich. Fajnie. Uświadamiam sobie, że podwójny magnum lekki nie jest i dopiero na końcu dociera do mnie, że ta wielka butla wina jest moja. MOJA. Właściciel pierwszej wylosowanej wizytówki się nie zgłosił po nagrodę, więc losowali kolejną osobę. Szczęściara ze mnie!

BordeauxOxygene_TheWinner_PanosKakaviatos_WineLady

And the winner is… czyli jak wygrałam podwójnego magnuma (fot. PK)

I tak oto dzień stał się piękniejszy, nastrój jeszcze lepszy, a ja szczęśliwa, bo głęboko w środku od początku wiedziałam, że to dla mnie szczęśliwy dzień. I do szaleństwa pokochałam małą żabkę, znak pojawiający się wszędzie tam, gdzie zjawia się BO2. Zresztą cały marcowo-kwietniowy wyjazd (o którym więcej możecie poczytać w archiwum mojego starego bloga, tutaj: http://wine-lady.blogspot.fr/2014/04/en-primeur-2013-bordeaux-czasem-sonce.html ) był udany, pod każdym względem.

BordeauxOxygene2014_WineLady_wineVinDeTable

BO2 Vin The Table – moje cudeńko ;)

Muszę przyznać, że nie miałam pojęcia, jakie wino wygrałam. Dzięki Severine i Jean Jacques dowiedziałam się, że nad produkcją tego wina czuwał Michel Rolland, jeden z najbardziej znanych i szanowanych konsultantów wina. To nietypowy blend – mieszanka 17 win, których właściciele tworzą Bordeaux Oxygene (do blendu nie zostało wzięte wino producenta z Sauternes, gdyż jest ono winem słodkim). BO2 Vin the Table France NV zostało stworzone kilka lat temu w ilości tylko kilkudziesięciu butelek, z których część wylicytowano podczas aukcji charytatywnej dla chorych dzieci. Podobno obecnie zostało tylko około 30 butelek, można je zdobyć jedynie przy okazji akcji organizowanych przez BO2. Ta wyjątkowość wina sprawiła, że jeszcze bardziej się cieszę ze swojej wygranej. I wiem dokładnie, kiedy je otworzę!

BordeauxOxygene2014_WineLady_box

drewniane pudełko z wygrawerowanymi na nim nazwiskami członków BO2

Bordeaux Oxygene (BO2) samo w sobie jest niesamowite. Tworzą je ludzie z pasją, kochający wino i wierzący w potęgę Bordeaux. Bo Bordeaux to nie tylko tradycja i długoletnia historia, to też innowacyjność i młodzi ludzie pełni sił i pomysłów. I, czego nam we współczesnym świecie najbardziej brakuje – ci ludzie nie tylko CHCĄ tworzyć coś wspólnie, ale to ROBIĄ. Nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Aukcje charytatywne, spotkania przy winie, rozmowy o rynku wina, degustacje i wymiana doświadczeń, połączenia kulinarne z winem podczas spotkań z kucharzami i sommelierami… a do tego wszystkiego duża dawka uśmiechu i pozytywnej energii.

BordeauxOxygene2014_WineLady_wines

Nowe nabytki bardzo winne

Ogromne DZIĘKUJĘ za możliwość uczestniczenia w tym niezwykłym wydarzeniu i wszelką pomoc w zakwaterowaniu, a także za niesamowity czas, jaki z Wami spędziłam. Sylvie (Chateau Thieully), Severine i Jean-Jacques (Chateau Malartic-Lagraviere), Panos (connectionstowine.com), Jean-Marc (Bodega Altos) I oczywiście Mark (La Maison Rouge) – to był niezapomniany wieczór!