DogRidge Wines, McLaren Flat – feels like home

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. A w domu wszystko jest najlepsze – rodzinna atmosfera, jedzenie, które skrywa w sobie wspomnienia z naszych wspaniałych dziecięcych lat i ten moment, gdy już jako dorośli wznosimy w górę kieliszki z tymi, których kochamy i którzy są z nami oraz za tych, których już nie ma wśród nas a za którymi tak bardzo tęsknimy.

DogRidge McLaren Vale

A to wszystko – bezwarunkowa miłość, wkład w nasze wychowanie, wspólne posiłki, nasze udawanie dorosłych w dzień i ucieczka przed potworem z szafy w nocy, zabawy na kocu przed domem a nawet srogie spojrzenie, gdy coś przeskrobaliśmy – wszystko to tworzy wspomnienia domu rodzinnego. To tu czujemy się wspaniale. Tu czujemy się bezpiecznie. Tu jest i zawsze będzie najwspanialsze miejsce, do którego chcemy wracać i znów poczuć tę dziecięcą fascynację życiem, którą kiedyś mieliśmy. Którą, mam nadzieję, wciąż mamy i pielęgnujemy.

Dom = szczęście = miłość = bezpieczeństwo. Dom. To brzmi tak pięknie!

Do DogRidge Wines, które leży w McLaren Flat, trafiliśmy przy okazji naszego szlaku „McLaren Vale Cheese & Wine”. Wszędzie wokół były winnice, na niektórych jeszcze wciąż wisiały winogrona, ale większość była już zebrana. Dotarliśmy na mały parking, a po wyjściu z samochodu zamarłam – piękna droga wysłana różami, winnice, drzewa, wszechogarniająca przyjazna cisza i błogi spokój.

DogRidge McLaren ValePierwsze słowa, pierwsze uśmiechy i po chwili zorientowałam się, że wraz z Jo siedzimy przy stoliku, pogrążeni w rozmowie, wymieniając się informacjami i ciekawostkami na temat regionów i win, degustując wino i ser i wciąż się śmiejąc.

Po chwili dołączył do nas Fred – właściciel i winiarz, który również włączył się w rozmowę. Pierwsza godzina minęła nawet nie wiedziałam kiedy, a jedyne co mogłam powiedzieć, to „czuję się jak w domu”.

I to głębokie uczucie rodzinnego ciepła w DogRidge pozostanie ze mną już na zawsze.

Jo opowiadała o każdym z win, które przynosiła nam do degustacji, o podróżach, okolicznych winnicach i ogólnie o australijskim winiarskim światku. Od Freda dowiedzieliśmy się trochę o początkach DogRidge, jego winnicach i fascynacji winem, a w szczególności umiłowaniu szczepu petit verdot, który dodaje jego winom francuskiej elegancji.

DogRidge McLaren Vale

Utkwiło mi w pamięci zdanie, które Fred wtrącił opowiadając o różnicach między Francuzami a Australijczykami. Tutaj, w Australii, wino staje się częścią życia, ludzie sami decydują się żyć winem, ale wybierają je z własnej nieprzymuszonej woli; to oni wybierają wino, a nie odwrotnie. We Francji natomiast (jak to Fred pięknie ujął) „dziecko naznaczają szampanem tuż po urodzeniu, zanim jeszcze weźmie pierwszy samodzielny oddech”. Coś w tym jest – we Francji to wino wybiera ludzi, jak się znajdziesz w okolicy, to po prostu wchodzisz w świat wina czy tego chcesz czy nie, to Ty stajesz się częścią wina, to ono wybiera Ciebie.

Żadna z tych dwóch filozofii nie jest zła, żadna nie jest lepsza, żadna nie jest gorsza – są po prostu inne i ukazują jak różny jest ten winny świat i jak interesujący zarazem. I obie mają coś fascynującego w sobie, coś, co pragnę odkrywać. Co mnie fascynuje.

DogRidge McLaren ValeDogRidge Wines jest rodzinną posiadłością. Pierwsze 40 akrów winnic zostało zakupionych w 1992 roku przez Dave’a i Jen Wright, obecnie winorośl rośnie na 120 akrach a w winnym biznesie biorą udział kolejne pokolenia rodziny Wright.

Przechadzając się po winnicach znajdziecie chardonnay, grenache, cabernet sauvignon, shiraz i petit verdot – oczko w głowie Freda. Wina są różne: odmianowe, blendy, białe, czerwone, wytrawne, słodkie… ale wszystkie na poziomie. Na wysokim poziomie.

Niestety wina w Europie dostępne są tylko w Niemczech (Silverstone Wines, Hamburg), ale szczęśliwie się składa, że do Niemiec aż tak daleko nie jest ;) Oprócz Australii wina dostępne są również w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Japonii i w Singapurze.

DogRidge Wines to nie tylko znakomite wino i uprzejmi ludzie, ale też ciekawa okolica i hołd złożony sztuce. Wewnątrz budynku, gdzie jest mała sala degustacyjna, obejrzeć można wystawę obrazów, a tuż przy wejściu kupić wino. Nie rozmawialiśmy zbyt wiele o sztuce, ale podejrzewam, że Jen Wright ma w niej swój duży udział.

DogRidge McLaren Vale

Dotąd nawet nie słyszałam o DogRidge Wines, a teraz są bardzo wysoko na mojej liście winnych ulubieńców. I nie tylko za piękne widoki czy gościnność, ale za smak i jakość win, które pokochałam od pierwszego kieliszka. Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi – o wino i jego smak. Chodzi przede wszystkim o smak wina w kieliszku :)

Dzięki uprzejmości Jo spróbowaliśmy kilku naprawdę smacznych win:

Wylpena Chardonnay 2012 (25$) – przyjemny aromat melona z marakują i cytryną oraz nutą ziół; usta świeże, brzoskwiniowe z długim orzeźwiającym finiszem.

WineLady_DogRidge2015McLarenVale (6)

DogRidge All-Rounder Grenache McLaren Vale 2012 – (15% vol., 25$) niesamowity aromat czerwonych i czarnych owoców z przyprawami, usta zrównoważone i złożone z czystym owocem. (pełna nota degustacyjna tutaj)

DogRidge Grand Old Brand New Cabernet Sauvignon Shiraz Petit Verdot 2011 (15% vol., 40$) jednym słowem : boskie! Czekolada, ziemia, czarne owoce, przyprawy, równowaga i moc. Piękne wino! (nota degustacyjna pojawi się niedługo w Tasting Room)

DogRidge Most Valuable Player Shiraz McLaren Vale 2012 (15% vol., 65$) seksowne wino w pełnym tego słowa znaczeniu. Aromat dojrzały, owocowy, usta pełne, zbalansowane, bogate z dojrzałymi owocami i długim finiszem. (nota degustacyjna pojawi się niedługo w Tasting Room)

DogRidge Shirtfront Shiraz McLaren Vale 2013 (15%vol., 25$) jeżyna i jagoda otulone tymiankiem i rozmarynem (nota degustacyjna pojawi się niedługo w Tasting Room)

 

Jeżeli szukacie miejsca nowoczesnego, bardzo ‘ach i och’, eleganckiego w miejskim stylu, to nie traćcie czasu na wizytę w DogRidge, bo gwarantuję, że się Wam nie spodoba, a do tego… możecie się trochę pobrudzić, bo trzeba przejść po trawie i piasku.

DogRidge McLaren Vale

Jeżeli natomiast szukacie miejsca swojskiego, przyjaznego, gdzie możecie usiąść w ciszy z dala od zgiełku ulic, wśród przyrody, kudłatych psów, kangurów i misiów koali (oj Fred by mi głowę urwał za „misiów” :p), jeśli chcecie poczuć się swobodnie i dobrze, jak wśród rodziny i przyjaciół, to DogRidge jest idealnym miejscem. A do tego ich wina są niesamowite – z duszą, z sercem, z charakterem. I co ważne, po tej wizycie czujecie się lepszymi ludźmi, bardziej związanymi z naturą i wdzięcznymi za miłą atmosferę i gościnność, którą zostaliście obdarzeni.

DogRidge jest synonimem nieziemskiego wina, pochwały piękna przyrody i przyjaznej domowej atmosfery. To właśnie dzięki takim ludziom jak Jo i Fred pokochałam świat wina kilka lat temu, a spotykanie kolejnych wspaniałych osób na nowo odradza i umacnia we mnie totalną fascynację winem, winnicami i całym tym pięknym światem, jeszcze nie do końca zniszczonym gonitwą za pieniądzem.

DogRidge McLaren Vale

Więcej o DogRidge znajdziecie na: www.dogridgewines.com.au