Lato, lato wszędzie – minął rok a w Bordeaux wciąż świeci słońce

I nie wiesz, że to właśnie ja
Chcę dać ci wielki wina balon
No i czego, czego jeszcze chcesz?

Lato, lato wszędzie
Zwariowało, oszalało moje serce
Lato, lato wszędzie,
A ty dziewczę zaraz wpadniesz w moje ręce
”*

WineLady_10najpiekniejszychchwil (7)

Lato wtedy. 2014.Czerwiec. Lipiec. Sierpień. Wrzesień. Październik. Listopad. Grudzień. 2015. Styczeń. Luty. Marzec. Kwiecień. Maj. Czerwiec. Lato teraz. W każdym z miesięcy tygodnie, a w nich: poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek, sobota, niedziela. I w każdym dniu godziny, minuty i sekundy. I w każdej z nich skrawki lata, a w brzuchu kolorowe motyle, a w sercu setki słońc. Bez przerwy. Że ja się od tego nie zapaliłam.

Ale od początku.

WineLady_RokWBordeaux5

Dokładnie rok temu, 26 czerwca, o 23:06 dotarłam do domu. Nowego domu. Mój sąsiad, który w Warszawie był mi jak ojciec, wraz ze swoim synem (a moim „bratem”), towarzyszyli mi w tej ostatniej (pierwszej?) podróży. Całe moje życie zapakowane w pudełka poukładaliśmy równo (no, w miarę równo) w ich dostawczaku i ruszyliśmy w drogę; przez Polskę, Niemcy i Francję. Żadnych problemów, może oprócz jednego, gdy pod koniec podróży, po ponad 24 godzinach drogi, zgubiliśmy się niedaleko Bergerac, a zamknięty odcinek autostrady +remontowane drogi + strajk (Francja wita, o taak!!) + szalejący GPS nie ułatwiały sprawy. Prawie 3 godziny zajął nam powrót na prawidłową ścieżkę, a od domu dzieliły nas zaledwie minuty. Ekhm, 45 minut, ale czymże są one wobec 27 godzin? A jednak. Trzeba było mieć ogromne szczęście, aby po tak długiej podróży zgubić się dosłownie pod domem. Teraz się z tego śmiejemy, wtedy wszyscy byliśmy wyczerpani.

Wine Lady - thanksgivingW końcu się udało. Mym oczom ukazał się dom, mój dom. Wyglądał pięknie, wyglądał… no dobra, nic nie było widać, bo lamp nie było, więc prawda jest taka, że mym oczom pojawiła się czerń i blask latarki, za którą stał M. i pytał „co tak długo”. A niecałą minutę później mnie przytulił. Tak. Mój dom.

WineLady_RokWBordeaux2

Pierwsze miesiące były nierówne. Pod każdym względem. Wzloty i upadki. Przyzwyczajanie się do nowego miejsca, poznawanie sąsiadów i okolicy, rozpoczęcie pracy nad domem, uzmysławianie sobie, że szpilki jednak trzeba będzie zamienić na płaskie buty, wstawanie o poranku by oglądać wschód słońca, spacery po winnicach każdego dnia, aby nacieszyć spragnione ich widoku oczy. Odwiedzanie winiarni, poznawanie producentów win i innych firm z branży. I degustacje. Setki win, bo M. się uparł, że muszę szkolić podniebienie. Regularnie i w dużej ilości. Bywały tygodnie, w których pisałam ponad 100 not degustacyjnych. Wyczerpujące, ale skuteczne. Wtedy na stałe zaprzyjaźniłam się z moją spittoonką!

Wine Lady - thanksgiving

Później przyszedł czas na pierwsze wyjazdy, później na drugie, a później na kolejne, które teraz są na porządku dziennym. Inne regiony Francji, Hiszpania, Anglia – to teraz drugi dom.

WineLady_RokWBordeaux9

Moje pierwsze lato w Bordeaux było niezwykle długie. Zbyt długie. Kiedy w Polsce już wszyscy zakładali płaszcze i kozaki, ja jeszcze biegałam w klapkach i letnich sukienkach. W końcu nadszedł czas świąt, a ja pojechałam odwiedzić rodzinę i przyjaciół. I chociaż za oknami był mróz, moje serce płonęło żarem i tętniło życiem. Miałam przy sobie tych, których kocham. A to jest przecież w życiu najważniejsze.

WineLady_RokWBordeaux10

Krótka zima wypełniona była dużą ilością ognia w kominku i gorącej czekolady, a wieczorami wygrzewałam się na elektrycznym kocu od (przyszłej) teściowej. Choć i tak marzłam niemiłosiernie. Cała ja.

WineLady_RokWBordeaux

Dwa tygodnie to trwało, bo już w lutym spełniło się marzenie, o którym nawet nie marzyłam: wyjechaliśmy do Południowej Australii i Chin. Prawie 3 miesiące dodatkowego lata w środku zimy. Wakacje. Delfiny towarzyszące mi podczas joggingu na plaży. Winnice skąpane słońcem i pachnące dojrzałymi winogronami. Niekończące się rozmowy z nieznajomymi o życiu w McLaren Vale, w Barossie i okolicach, o winie i o tym, jak się świat szybko zmienia. Poznałam wielu niesamowitych ludzi, nawiązałam przyjaźnie; odwiedziłam kilkadziesiąt cellar doors, spróbowałam setki win. Tak, tylko setki; do tysiąca nie dobrnęłam. Ubóstwiam Australię i jej wina. I kangury, chociaż mnie jeden popchnął i rozłożyłam się jak długa. Cwaniak. Myślał, że upuszczę torebkę z jedzeniem. Nie, nie piłam wcześniej. Byłam trzeźwa a i tak kangur położył mnie na łopatki. I co z tego, że miał tak śliczne ślipia. Przynajmniej jest się z czego pośmiać.

WineLady_RokWBordeaux3

Podróż szybko dobiegła końca, a ja z chęcią wróciłam do domu, do mojej francuskiej ukochanej wsi; i z lekkim bólem w sercu, bo zbyt dobrze się czułam w McLaren Vale by je przedwcześnie opuszczać. Lato w maju zawitało do Bordeaux dosłownie kilka dni po tym, jak rozpakowałam walizki. Wróciłam do codzienności. Do winnic, do zdzierania tapet i malowania ścian, do pielęgnowania ogrodu i sadzenia warzyw. Do książek, do pisania o winie, do pracy. Wróciłam do codzienności, która choć taka sama, jest jednak inna niż przed wakacjami. A może to ja się zmieniłam?

WineLady_RokWBordeaux4

Dzisiaj znów jest 26 czerwca. Już mamy światła przed domem. Ale w wielu miejscach po zmroku nadal trzeba używać latarki.

WineLady_10najpiekniejszychchwil (2)

Siedzę w ogrodzie z kotem rozłożonym na kolanach i rozglądam się wokół. Wdycham słońce, wdycham lato, wdycham szczęście. Wokół pachnie kwiatami lipy i kawą z miodem. Kocham to. Kocham francuskie życie. Kocham brutalnie.

WineLady_RokWBordeaux8

O 23:06 otworzymy moje ukochane Cremant de Limoux, aby wznieść toast za mnie. Egoistycznie, ale dzisiaj mi się należy. Jest mnóstwo czasu, aby nacieszyć się wspomnieniami. Chociaż nie, na wspominanie zawsze jest czas. Teraz będę się cieszyć chwilą. Tą, w której właśnie jestem, którą mam tylko dla siebie. I dla kota, bo dzisiaj Piękna nie odstępuje mnie ani na krok. I co z tego, że mam na nią alergię.

WineLady_Drumsara1

Rok. Jak to szybko minęło.

Sekundy, minuty, godziny. Lato wypełnia mnie po brzegi. Motyle w brzuchu pod wpływem bordoskiego palącego słońca wiercą się zniecierpliwione. Serce pełne żaru wdzięczności. Zapalam się.

Bajka. Sen. Rzeczywistość. Życie!!

WineLady_RokWBordeaux7

* Cytat pochodzi z piosenki pt „Lato”, Formacja Nieżywych Schabuff;

Tak się złożyło, że dzisiaj ostatni dzień wyzwania u Uli pt „lato”. W pierwszej chwili uznałam, że nie wezmę udziału, gdyż miałam rocznicowe plany wpisowe, ale po przeczytaniu wpisu stwierdziłam, że jest na tyle letni, aby się wpasować w temat ‘lata’. A ja, jak zwykle, interpretuję zadanie po swojemu. Już się chyba wszyscy przyzwyczaili :p Miało być zdjęcie, a jest cały album, do tego z opisami. Miłej lektury! Ulka i wszystkie pozostałe niesamowite osoby, które poznałam– dziękuję za cały tydzień zabawy i teksty, którymi się dzieliłyście! Do przeczytania niebawem!

  • To, co opisujesz brzmi jak scenariusz filmowy. :) Musisz mieć bardzo ciekawe i piękne życie :)

    • Cześć Ewa,
      Bardzo serdecznie Ci dziękuję za miły komentarz ;)
      Tak, choć są wzloty i upadki (jak u każdego z nas, mówimy przecież o ŻYCIU) to jest pięknie :) Ale nie zawsze tak było i wszystko, co musiałam zrobić, to w końcu się wziąć w garść i poukładać najpierw w sobie, później dookoła siebie ;) Podjęłam najważniejszą decyzję życia i wygrałam :) i każdej kobiecie życzę odwagi – NA NIC NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO :)

  • To był faktycznie intensywny rok :) Jest czego gratulować. I dobrze wiedzieć, że inni też mają na początku wzloty i upadki.

    • Witaj, Dziękuję za komentarz! tak, nigdy nie jest idealnie, ale kwestia tego jak my sami to postrzegamy i jak się z tym czujemy :) Pozdrawiam

  • Ale piękny klimat! Tzn.. piękne życie :D Widzę w tym wiele ze swoich odczuć z pierwszego roku we Francji (teraz kończę drugi ;) ) – ale zachłyśnięcie się Francją, winami, widokami, wszystkim, co nowe trwa :) Pozdrawiam Cię serdecznie z Alzacji, Iza
    ps. Jak to się stało, że masz u siebie mojego kota?! ;) (wygląda identycznie jak mój pierwszy kocur – rasa, kot orientalny to był)

    • Cześć Iza, dziękuję za miły komentarz :)
      Tak, jest czym się zachwycać i we Francji i w winnicach :) I chociaż miesiące lecą i człowiek się przyzwyczaja do widoku, to on wciaż zapiera dech w piersiach :)
      Aaaa to Twój kot? Przypałętała się ok 6-7 lat temu i została z nami, a teraz jest nieodzownym towarzyszem życia całej rodziny :)
      Pozdrawiam z upalnego (43stopnie dzisiaj!!!) Bdx :)
      Ela – Wine Lady

      • Co za gorąc! U nas też upał..
        Tak, to musi być wcielenie mojego Imka ;) W sumie nic dziwnego, że trafił do Francji – tak jak ja ;)

        • :) na upał polecam schłodzone białe i lekkie wino – albo piwo, albo nawet wodę – też schłodzoną – przy takim upale to już nie ma znaczenia :P

  • czerwoneczybiale

    Pięknie! u nad dosłownie 3 dni temu minęło pół roku od przeprowadzki do Nowej Zelandii i chociaż u nas właśnie zaczęła się zima, to nadal zdarzają się dni pełne słońca i temperatury powyżej 15 stopni.

    Pewnie za jakiś czas zgłoszę się po namiary na ciekawe miejsca w McLaren, bo oczywiście nie może nas ominąć wizyta w tamtej okolicy :)

    • Witaj,
      miło, że się u mnie zatrzymałeś :) Gratuluję pierwszego półrocza! Drugie mija szybciej :p
      Niedługo będę publikować więcej o moich przygodach w Vale, więc może znajdziesz coś interesującego na stronie, a jak będziesz miał pytania, to pytaj śmiało – czy w komentarzach, czy przez form na stronie :)
      Pozdrawiam i pięknej zimy życzę!