Mołdawia w kieliszku

(wpis archiwalny)

Nieco spóźnione, ale wciąż winne wrażenia z mojego wypadu na degustację ‘Mołdawia w kieliszku’ II edycja, która była zorganizowana przez Magazyn Wino w dniu 26 kwietnia 2013r. Poszłam tam ze znaną już wszystkim B. (którą ściskam mocno, bo pewnie kiedyś to przeczyta), obie miałyśmy nastawienie ‘po przedwczorajszym Barolo dzisiejsza Mołdawia wypadnie blado’, ale okazało się, że pod wieloma względami wrażenia były o wiele ciekawsze niż na włoskiej degustacji. A dodatkowo –i szczęśliwie dla Mołdawii – mit o kiepskich mołdawskich winach został obalony. 

Degustacja odbyła się w Cafe Resto & Winebar Enoteka na Hożej, fajny klimacik, siedzieliśmy kameralnie przy stolikach, nie było zbyt wiele osób, ale cała salka była pełna. Jedynym minusem (z punktu widzenia wegetarianki ogromnym minusem) był smród ryb, który unosił się w powietrzu już na ok 200 metrów od wejścia do Enoteki. Ale przeżyłam.

Degustację prowadzili Ewa Rybak i Kuba Janicki z Magazynu Wino. Dla każdej osoby przygotowany był mały przewodnik po Mołdawii, z którego można było się dowiedzieć ogólnych informacji o mołdawskich winach, winiarzach, regionach i winogronach. Dla osób takich jak ja, które o Mołdawii zbyt wiele nie wiedziały, ten kilkustronicowy przewodnik okazał się sympatycznym upominkiem.

Ewa i Kuba radzili sobie świetnie, opowiadali ciekawie, chociaż Ewy słychać momentami nie było –mikrofon byłby zbawieniem ;) Po raz pierwszy miałam okazję słuchać Kuby – widać w nim pasję, ma talent do mówienia, a do tego jest przemiłą osobą, więc tym bardziej uprzyjemniał wieczór. Fajnie, że mieli okazję odwiedzić Mołdawię i wielkie dzięki za dzielenie się z szerszą publicznością wrażeniami – mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała przyjemność degustować wspólnie z nimi.

 

I krótki przegląd win, które Ewa i Kuba prezentowali podczas spotkania „Mołdawia w kieliszku”:

Perla Pelegrina Muscat – krótkie, półwytrawne, nie utkwiło w pamięci.

Agrovin Bulboaca Mimi Feteasca 2012  (12,5% vol.) – ciekawie pachnie, trochę kojarzy się (ale zaznaczam, że tylko trochę) z SB; w ustach nie wykręca, choć to młode wino; smakowało bardzo świeżo, warto było spróbować.

Alb de Purcari 2010 – to kupaż chardonnay, pinot gris i pinot blanc; Purcari jest w Mołdawii marką luksusową, chociaż ja takiego określenia bym nie użyła w naszych realiach ;p natomiast z pewnością wino było ciekawe i całkowicie nie pasowało do mojego wyobrażenia o winach mołdawskich.

Fautor Traminer 2011– niezbyt tłuste, cudnie słodki aromat (trochę kwiatów, trochę słodkich owoców), natomiast wino miało nieciekawy smak – było słone, ale nie była to przyjemna mineralność. Tak więc ponownie zostałam zaskoczona aromatem.

Basavin – Isabella Romance Rosu Demidulce– to było wino, którego B. nie chciała pić ;p ale w końcu się skusiła – widać mam dobry wpływ na otoczenie. A na serio – butelka była śmieszna, coś na kształt serducha i to było najfajniejsze. Co do wina – sztucznie dosładzane, niesamowicie mdlący aromat, bardzo słodki; w smaku natomiast połączenie rozwodnionego kompotu i spirytu z odrobiną nalewki z wiśni moich rodziców ;p generalnie tak właśnie oceniałam to wino już po okładce i miałam rację.

Rara Neagra de Purcari 2010 – nieprzezroczyste, pięknie czerwone z lekko zwierzęcym aromatem, bez owoców. Dość długi finisz, ale nie smakowało mi za bardzo.

Doina-Vin Kagor (12% vol.) – odrobinę przezroczyste, na pierwszy rzut oka zdaje się być bardzo mocne – tym bardziej, że w aromacie bardzo mocno przebija alkohol, zdecydowanie dałabym ok 15%, ale wino ma tylko 12. Poza tym aromat jest ciekawy z wyraźną słodyczą owoców – typowe wiśnie z wiśniówki. Winu brakuje materii, jest lekkie.

Chateau Vartely Cabernet Sauvignon (13% vol.) – pierwsze, co mnie zastanowiło, to dlaczego „chateau”? o samym winie – było zaskakująco dobre, jeśli zapomnieć na chwilę o istnieniu prawdziwych ‚chateau’. w barwie rubinowe i nieprzezroczyste, z widocznymi nogami. W aromacie śliwka węgierka, wiśnia, trochę drażni zapach alkoholu (jakby denaturat); z kolei tą dziwną nutę, którą również można było wywąchać z kieliszka określiłabym jako ‚las iglasty tuż po deszczu, gdy wokół jeszcze roznosi się zapach żywicy”. Smak był niezły, ziołowy i przyprawowy, dodatkowo „piernik ze zbyt dużą ilością przypraw” i pikantny finisz.

I jeszcze na koniec dostaliśmy białe wino, Albastrele Moscato Podium Sweet o barwie lekko zielonkawej; tłuste i gęste. Ciekawy nos – przyjemna zielona herbata  (B. określiła, że to Ice Tea ;p), natomiast smak okropny – rozkładająca się słodycz, landrynki pomieszane z kompotem z jabłek, które spadły z drzewa, a nie zostały zerwane.  Ot, takie skojarzenie.

Generalnie dwa główne wnioski – Mołdawia wcale nie jest taka zła, natomiast z pewnością wina lepiej się wącha niż pije. I do tej pory nie wiem (i nie chcę wiedzieć) co to było za obślizgłe coś na talerzu, z którego z ogromnym apetytem wyjadałam sery ;)

I tu jeszcze pokuszę się o uwagę do uczestników – trochę więcej szacunku panie i panowie.. Zakładam, że każdy z nas przyszedł, aby spróbować mołdawskich win, obalić (lub nie) stereotypy, czy po prostu posłuchać o winie i spędzić miło wieczór. Jeśli było inaczej (czytaj: „chlanie za darmo?! to idziemy!”) to czy nie można usiąść w kącie, pochlać sobie za darmo i nie przeszkadzać innym?! Ile można się śmiać (zdecydowanie za głośno), rozmawiać (bo szef zły, bo kasy za mało, bo koleżanka w ciąży a męża nie ma – skoro życie takie do d*, to w liście do Mikołaja wystarczy poprosić o sznur i kołek do wkręcenia w sufit), prezentować bogaty język (też mi się zdarza przekląć, ale nawet ja w chwilach umysłowej abstrakcji takich wiązanek nie wypuszczam), a na końcu w dodatku potykać się o każdą torebkę i podtrzymywać na każdym oparciu krzesła? Drogie panie i drodzy panowie siedzący przy stoliku obok, zaprawdę powiadam Wam – to było żenujące!

(wpis archiwalny z 26 kwietnia 2013 roku)


Aby dowiedzieć się więcej o serii publikowanych wpisów archiwalnych kliknij tutaj.

  • Daderma

    Dlaczego Pani blog nie bierze udziału w konkursie na blog roku?

    • Witam! Nie bardzo wiem co odpowiedzieć ;) Nie wiem, dlaczego nie bierze udziału :) ale dostałam niedawno cynk od moich Czytelników, że na stronie Czas Wina pojawił się adres mojej starej strony, gdzie nie ma już żadnych wpisów. Nie wiem dlaczego ponownie wstawili stary link, gdyż już przy okazji zeszłorocznego konkursu kontaktowałam się z Panią z CW z prośbą, aby usunęli ten link, gdyż pod tym linkiem nic nie ma ;)) pozdrawiam!