Archiwa tagu: Australia

DogRidge Wines, McLaren Flat – feels like home

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. A w domu wszystko jest najlepsze – rodzinna atmosfera, jedzenie, które skrywa w sobie wspomnienia z naszych wspaniałych dziecięcych lat i ten moment, gdy już jako dorośli wznosimy w górę kieliszki z tymi, których kochamy i którzy są z nami oraz za tych, których już nie ma wśród nas a za którymi tak bardzo tęsknimy. Czytaj dalej

Wirra Wirra – dzwoń dzwoneczku dzwoń

Przy wjeździe do Wirra Wirra Mark powiedział, że czuje się jak w filmie Sideways: „spacerujemy mijając kolejne winnice, zaglądamy do cellar doors, degustujemy wina poznając region lepiej z każdym kolejnym kieliszkiem, tak samo jak kolesie z Sideways, tylko my jesteśmy po drugiej stronie globu i ty nie jesteś facetem”. Rozbawił mnie. Czytaj dalej

Szlakiem strachów na wróble, czyli przygotowania do Barossa Vintage Festival 2015

Krótki spacer uliczkami Tanundy, Angaston czy Nuriootpy i od razu wiadomo, że coś się święci. Mieszkańcy Barossy dość poważnie podeszli do tematu i rzetelnie przygotowują się do największego festiwalu wina w Australii. I wcale nie trzeba daleko szukać, aby natknąć się na… piękne strachy na wróble, które zwiastują Barossa Vintage Festival ;) Czytaj dalej

SCREW – o korkociągach z humorem i ze smakiem, czyli wystawa fotografii Georgii Felt w Muzeum wina w Adelajdzie

To, co mnie fascynuje w Australii, to wszechobecna Sztuka. Gdziekolwiek nie pójdę, tam jest akurat wystawa obrazów związanych mniej lub bardziej z winem. Cellar doors mają to wpisane w harmonogram – idę na degustację, a tam wszędzie obrazy lub fotografie. Rozmawiam z winiarzem o winie i nawet nie wiem kiedy przechodzimy do rozmowy na temat rzeźb jego żony. Degustuję wino i czytam o miejscowych malarzach, pisarzach, fotografikach, których dzieła obrazują wino, przeplatają się z winem lub też nie mają z nim żadnego związku, ale zawsze są obecne. Czytaj dalej

Sobota z dziewczynami w McLaren Vale

Zaplanowałam sobie cały dzień ze szczegółami i właśnie wychodziłam z domu, gdy zadzwoniła Allison: „Bądź gotowa za 30 minut, pojedziemy na rynek” usłyszałam. Ucieszyłam się, bo choć miałam plany, to dzień nie zapowiadał się zbyt ciekawie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że market to dopiero początek sobotniej przygody. Czytaj dalej