To gris or not to gris – rozważania wokół australijskiego Pinot G

Pinot grigio czy pinot gris? A może jedno i drugie? Czy inna nazwa tego samego szczepu wpływa na smak wina, które mamy w kieliszku?

Do tej pory się nad tym nie zastanawiałam, bo odpowiedź była dla mnie jedna: to są po prostu dwie nazwy określające jeden i ten san szczep winogron, a styl wina różni się w zależności od regionu, w którym wino zostało wyprodukowane.

Podczas mojej wizyty w jednym z cellar doors i degustacji wina Pinot Grigio 2014 (odwiedziłam to miejsce w marcu 2015, więc to wino było świeże) dowiedziałam się, że w Australii ma znaczenie, czy piszesz na etykiecie gris czy grigio i klienci rozróżniają te dwa różne „wina”.

Zainteresowało mnie to.

Jakie więc są różnice pomiędzy pinot gris a pinot grigio w australijskim rozumowaniu?

I tak jeśli na etykiecie australijskiego wina widnieje ‘pinot grigio’ to wino jest wytrawne, bardzo świeże i dość lekkie, co w stylu przypomina nasze popularne, trochę neutralne, włoskie PG.

Jeśli natomiast etykieta wskazuje ‘pinot gris’ to wino jest bardziej owocowe, pełniejsze i niektórzy do jego produkcji używają drewna dębowego. Drugi styl jest zbliżony do win z Alzacji w naszym europejskim rozumowaniu.

I w tym podziale nie ma nic złego ani dziwnego, bo jest w miarę logiczne, ale nieco zmyliło mnie wino, które akurat degustowałam podczas rozmowy z tą miłą panią.

Choć na etykiecie miało włoską wersję nazwy szczepu (pinot grigio), było dość tłuste w smaku, owocowe (bogate cytrusy, melon, morela), miało słodkawy posmak miodu akacjowego i aż 13% alkoholu co dodawało mu niezłego ciałka.

Więc zaśmiałam się sama do siebie i stwierdziłam, że jeśli to degustowane przeze mnie w danym momencie wino jest przedstawicielem australijskiego wytrawnego, świeżego grigio, to ja chcę spróbować tłustą wersję gris.

Jeżeli o mnie chodzi, to zakwalifikowałabym to konkretne wino do drugiej kategorii PG (czyli nie jak to było na etykiecie grigio, tylko gris). Polowanie na gris czas zacząć, a tymczasem jestem przygotowana na każdą ewentualność smakową i dalsze niespodzianki w kieliszku. I dobrze, bo o to chodzi w odkrywaniu nowych miejsc i smaków, prawda? ;)

(ten wpis powstał w Australii tuż po wizycie, ale publikuję go dopiero teraz, po czasie; i już wiem, jak smakują oba Pinot G i dodam, że to konkretne wino powinno mieć na etykiecie grigio ;) )

Z mojego punktu widzenia nie jest ważne czy gris czy grigio, ważne jest aby smakowało i poprawiło nastrój.

A tych, którzy chcą się dowiedzieć więcej o australijskich wariacjach PG odsyłam do ciekawej strony , gdzie przeczytacie o naukowcach, którzy stworzyli pierwsze winne „odciski palców”www.pinotg.com.au